Słońce

Kto cię, słońce, uczynił tak jasnym tym razem bursztynem na mej szyi, w mych oczach topazem,

wieńcem jaskrów na rękach, w sukni złotym dżetem i ostrzem na mym sercu — bojowym sztyletem?

Mój szal jest niby woda złocona w tym chwycie, a me serce — jak pałac w ogrodów rozkwicie.

Okręcasz się, jak wstęga, pod moim kolanem, a z włosów czynisz kraty i klatki miedziane.

Me palce błyskawice rzucają na piasek, nic nie jest ciemne, blade, wszystko ma swą krasę.

I czemuś tak podobne do żywej pieszczoty, do ust całych ze śmiechu i do źrenic złotych,

do miłości, do szeptów, do objęć palących, do wszystkiego, co boli —- o dzisiejsze słońce?

Share Button

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

You may use these HTML tags and attributes:

<a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>